sobota, 08 listopada 2008
Kulisy YCD: Kamil i Anita
W YCD mamy już tylko ośmiu tancerzy. W tym odcinku pożegnaliśmy się z dwójką naprawdę utalentowanych osób. Anita Florczak w tym odcinku zatańczyła doskonale, co zresztą potwierdził Agustin Egurrola. Czyżby zgubiła ją zbytnia pokora? Anita już od pewnego czasu, zachowywała się podczas programów na żywo zdecydowanie za skromnie, a w trakcie treningów zamieniała się w tytana pracy, który nie zwraca uwagi na kontuzje i nie zna strachu przed upadkami z dużych wysokości… Anita i Kamil odpadli z YCD!
Jurorzy i widzowie są bezlitośni. Tym razem szansę na Broadway odebrali Anicie i Kamilowi. Oboje pożegnali się z programem. Anita zatańczyła razem z Kubą układ do choreografii Piotra Jagielskiego. Już wiadomo kto wygra YCD
Odejście z programu Tomka Prządki wywołało prawdziwą burzę na forach internetowych.
czwartek, 30 października 2008
Justyna i Tomek odpadli z YCD
Uczestnicy drżącym głosem i ze łzami w oczach pożegnali się z jurorami i tancerzami You Can Dance. Czy rzeczywiście w tym odcinku wypadli najsłabiej?
Samba rzeczywiście nie wyszła Justynie najlepiej. Wszystko dlatego, że para nigdy wcześniej nie uczyła się tego stylu tańca. Zarówno Justyna jak i Kuba podczas treningów niemalże stawali na głowie żeby dobrze wypaść. Niestety, efektu ćwiczeń nie było widać.
wtorek, 28 października 2008
You Can Dance: Klaudia i Karol poza parkietem
Klaudia Bryzek i Karol Niecikowski odpadli z programu. To duże zaskoczenie. Niezbadane są wyroki widzów... Karol, naczelny idol ziomów z Białegostoku, przyjaciel Roofiego i najmocniejszy z tancerzy "kółka tanecznego" pod nazwą Fair Play Crew został wyeliminowany przez widzów. Był wyraźnie zaskoczony. Nie spodziewał się takiego obrotu akcji. Urok osobisty, bujne loki, autentyczność na nic się nie zdały, kiedy przyszło do smsowego głosowania. 24-letni Karol to prawdziwy pasjonat tańca. Pochodzi z Grajewa. Biorąc udział w programie "You Can Dance - Po prostu tańcz" liczył na promocję swojej osoby oraz grupy w której tańczy - Fair Play Crew. Czy mu się to udało? Na pewno tak, bo sam udział w programie i pokonanie kilku tysięcy innych tancerzy, to wielki wyczyn. Klaudia Bryzek, filuternie określa siebie jako "spokojną, z napadami szaleństwa". Ma 22 lat i jest z Warszawy. Tańczy od 3 roku życia, gra na fortepianie. Po drodze zaliczyła Szkołę Baletową, jest więc wykwalifikowaną, pełnoprawną baletnicą. Marzy się jej "Klaudia Dance Studio" na Bermudach, pod palmami. Po udziale w "You Can Dance" nie spodziewała się niczego, bo jak mówiła, "łatwo się rozczarować". W programie nauczyła się podobno cierpliwości, wyrozumiałości, walki do końca i obycia z kamerą. Mimo wszystko, uważamy, że rozczarowania nie było, a sukces już osiągnęła! To, że w drugim odcinku odpadł kolejny tancerz z Białegostoku budzi obawę, że ruszyła jakaś krucjata na ten miły zakątek Polski. Czy możemy już mówić o pogromie Białegostoku? Co ciekawe, pogromca ten nosi imię „SALSA”. Powoli staje się jednak jasne, którzy tancerze w tej edycji są najbardziej utalentowani. Dziwi z kolei fakt, że solówki nie są już takim wydarzeniem, jakim zwykły być w I edycji programu. Nie są już tak wybuchowe, charakterystyczne, nie ma fajerwerków. Za to każdy taniec w parze z odcinka na odcinek niesie ze sobą coraz więcej przyjemnych wrażeń słuchowo-wzrokowych. W tym odcinku najlepsi byli Tomek i Wiola oraz Kuba i Iza. Marcin i Justyna także dali wspaniały popis. Tomek i Wiola zatańczyli Hip-hop do choreografii Anthony’ego Kaye, który na co dzień współpracuje z takimi gwiazdami jak Rihanna, Justin Timberlake, czy Alicia Keys. Najwidoczniej jego autorytet zadziałał na tancerzy, bo my jakoś nie wyobrażaliśmy sobie wcześniej Tomka w tym stylu, a tu proszę bardzo! Wielkie zaskoczenie. Od Cha-chy do Hip-hopu, wbrew pozorom to wielka sztuka. A Wiola, kontynuując tradycję zdolnych „rudasów” w YCD jak zawsze okazała się niezawodna. Egurrola podsumował ich słowami: To było doskonałe, mamy kompleks amerykańskiej wersji YCD, że tam nie wiadomo jak tańczą, a ja wam mówię, że wy byście tam zrobili tym występem większą furorę niż tutaj! Piróg wtórował: Było przede wszystkim równo… i zajebiście! Warto przy okazji wspomnieć, że nasz ulubiony juror postanowił chyba walczyć z szarością i rutyną w programie i wystąpił w tym odcinku jako "krwiożerczy małpko-nietoperz prosto z imprezy Halloween w Utopii". Bardzo ciekawą i efektowną choreografię do Afro Dance ułożyła dla Kuby i Izy uczestniczka I edycji YCD – Maria Foryś vel „Queen Marjah”. Było energetycznie i buszmeńsko. Jury sprawiało wrażenie zadowolonego, choć Michał Piróg miał zastrzeżenia do sztywnego Kuby…i wtedy właśnie, prowadząca Kinga Rusin wypaliła: Kuba po prostu się usztywnił, jak patrzy na Ciebie i…, Piróg nie pozwolił jej dokończyć i rechocząc ze śmiechu zdołał jeszcze tylko wyksztusić: Kinga, ty już lepiej nic nie mów!. Ale Kinga miała jeszcze tego wieczoru wiele do powiedzenia, toteż z komicznej sytuacji wybrnęła jak zwykle profesjonalnie. Marcin i Justyna usłyszeli że „byli bardzo dobrzy”, ale Marcin „był dużo lepszy”. W tangu Gabrysia i Klaudii najlepiej została oceniona muzyka – 80% dla muzyki i 20% dla was - powiedział Piróg, a Egurrola dodał – …w tangu stopy muszą czuć każde ziarnko piachu (najwyraźniej juror przeniósł się gdzieś daleko wspominając o piasku), zabrakło płynności ruchu, zatańczyliście tak naprawdę choreografię, ale nie do końca zatańczyliście tango. W tańcu Pauliny i Karola oberwało się naszemu "loczkowi", który sam o sobie powiedział, że czuje się jak "Banderas z amerykańskiego westernu" i na jego nieszczęście Piróg dokończył: ...i zrobiłeś z tym tańcem to, co Banderas z połową swoich filmów, czyli go zmasakrowałeś. Kulminacyjnym punktem programu miał być taniec w deszczu. Okazało się, że więcej zamieszania zrobiły same przygotowania do tego numeru, niż sam taniec. Trzeba jednak przyznać, że Michał i Anita dali z siebie wszystko, tańczyli przecież Modern Jazz, zupełnie nową dla nich technikę tańca i dobrze sobie poradzili. Piękną choreografię ułożyła dla nich Katarzyna Kizior. Anita, kiedy skończyliście tańczyć, wyglądałaś na osobę zrezygnowaną. Pamiętaj, żeby nigdy więcej tego nie robić, a szczególnie, kiedy jesteś na scenie – skarcił naszą niedoszłą Miss, Agustin Egurrola. Jeśli w trzecim odcinku na żywo spada deszcz (a dokładnie 700 litrów wody), to naprawdę nie możemy się doczekać, co będzie się działo za tydzień! Błażej i Basia odpadli z YCD
łażej Górski i Basia Derkowska pożegnali się z programem "You Can Dance!". Ich występy zostały najsłabiej ocenione przez telewidzów. Basia Derkowska i Błażej Górski / źródło: TVN AAA Już dziś Błażej i Basia będą gośćmi programu "Dzień Dobry TVN", gdzie podzielą się z widzami swoimi wrażeniami z udziału w show "You can Dance: Po prostu tańcz!". Już wkrótce na Plejadzie podsumowanie dzisiejszego odcinka "You can Dance!" i najciekawsze fragmenty programu. Tego nie można przegapić! YCD: Solówki zagrożonych
Z programy jako pierwsi odpadli Basia i Błażej, ale czy zgadzacie się z tym głosowaniem? Jakie są wasze przewidywania - kto odpadnie następny? Błażej Górski - 19-latek z Białegostoku tańczy głownie new age i new style. Salsa to nie jest jego ulubiony taniec. Ale czyż nie na wszechstronności tancerzy polega urok tego programu? Błażej biorąc udział w programie miał nadzieję na promocję swojej osoby. Chciał, aby ludzie kojarzyli go jako dobrego tancerza. Teraz marzą mu się występy na deskach teatru. Basia Derkowska - 24-latka z Zielonej Góry brała udział już w I edycji, gdzie udało się jej dostać na warsztaty Paryżu. Na miejscu nie wytrzymała psychicznie ogromnego stresu. Wróciła do nas w III edycji odmieniona, dojrzalsza, silniejsza. Specjalizuje się w undergroundowym hip-hopie opartym na mocnym feelingu, z elementami krumpingu, new style. Tańczy również house. Odchodząc z programu zapowiedziała, że będzie dalej się rozwijać, nie podda się i pojedzie do USA - mekki wszystich zawodowych tancerzy. Dzięki programowi chciała zdobyć nowe umiejętności, oswoić się z kamerą i ze sceną oraz publicznością. Miała nadzieję, że dzięki You Can Dance jeszcze lepiej pozna samą siebie. Na oficjalnej stronie www.youcandance.tvn.pl możecie obejrzeć WSZYSTKIE tańce w parach oraz solówki z ostatniego odcinka.
niedziela, 31 sierpnia 2008
Artur Cieciórski w wywiadzie dla PARTY
Artur Cieciórski. Uczestnik i finalista drugiej edycji YCD. Zatańczył, podbił serca widzów i wygrał. Specjalnie dla magazynu „Party” zdradza sekrety swojego życia prywatnego i początków przygody z tańcem. Na scenie daje z siebie 110%. „Przystojny, seksowny i do tego taki naturalny” – wzdychają jego fanki. Poza blaskami fleszy jest opanowanym, 30 letnim mężczyzną, ojcem 7,5 letniej Syanne. Odpowiedzialnym facetem, który ciągle na pierwszym miejscu stawia marzenia i ukochany taniec, jak deklaruje w rozmowie z dziennikarzem. Teraz możemy cofnąć się do dzieciństwa Artura. Pani Halina Cieciórski (mama), wspominała, że Artur wolał chodzić na rękach niż na nogach. Już w przedszkolu wzbudzał popłoch wśród opiekunek, które bały się, że zrobi sobie krzywdę. Radość sprawiło jej, gdy 12-letni syn zapisał się do toruńskiej Sekcji Akrobatyki Sportowej. Energiczny, często nadpobudliwy nastolatek miał się wreszcie gdzie „wyżyć”. „Byłem tak ruchliwy, że nie potrafiłem spokojnie siedzieć w ławce. Dziś pewnie powiedziano by, że miałem ADHD”, wspomina Cieciórski. Akrobatyka szybko wzięła górę nad nauką. Do czasu, gdy poznał break dance. W wieku 16 lat koleżanka namówiła go na trening tańca. Był zawstydzony, jedyny chłopiec w grupie. Kiedy został przyjęty do toruńskiej grupy Fix, jego talent dostrzegł trener, Mariusz Mikołajek. To on pchnął Artura do wzięcia udziału w zawodach. Zatańczył i … wygrał. Zwyciężył 24 razy w Mistrzostwach Polski Tańca Nowoczesnego (jako solista w tańcu disco solo i freestyle). Uwierzył, że może utrzymywać się robiąc to, co naprawdę sprawia mu przyjemność. Sześć lat temu International Dance Federation uznała Artura za najlepszego europejskiego tancerza disco i freestyle. W nagrodę wyjechał do Nowego Jorku, światowej stolicy tańca nowoczesnego. I tak 24-letni Artur trafił do Brodway Dance Center. Szkoły świetnej, ale i drogiej. Rok nauki kosztował tam 17 tys. dolarów. Dziś uważa, ze była to najlepsza szkoła doskonalenia umiejętności i otworzenia się na nowe style. Kiedy Cieciórskiemu skończyły się oszczędności, musiał zacząć zarabiać na życie. „Kładłem dachy, malowałem ściany i remontowałem domy”, wspomina dzisiaj. Dorabiał sobie tańcząc w klubach i kasynach. Po jednym z takich występów kolega zaproponował mu stworzenie zespołu tanecznego J.A.T. Mówi, że ta grupa dała mu pracę, pieniądze i miłość. Nazię, swoją przyszłą czarnoskórą żonę poznał po jednym z występów w bostońskim klubie. „Po zakończeniu show Nazia weszła do garderoby i powiedziała, że szuka fajnego, czarnoskórego tancerza. Nie myślałem, że mogło chodzić o mnie”, opowiada Artur. „Nazia przyznała się, że myślała, ie jestem mulatem. Zmyliła ją po prostu moja mocna opalenizna. Zaczęliśmy się spotykać. Uczyła mnie angielskiego, bo jeszcze słabo znałem ten język. Z dnia na dzień przekonywałem się, że to jest kobieta, z którą chciałbym być”. Pare miesięcy po ich pierwszej randce wzięli ślub. Tancerz zyskał nie tylko żonę, ale i córeczkę Nazii. „Małą pokochałem natychmiast. Nie miałem wątpliwości, że chcę zostać jej ojcem”, wyznaje. O „You can Dance” marzył od chwili gdy zobaczył amerykańską wersję tego programu. Jednak gdy rozpoczęły się castingi do polskiej edycji show nie mógł przyjechać. Ciagle był związany z J.A.T . Dopiero po wygaśnięciu formacji mógł opuścić USA. Udało mu się wystartować w castingu do II edycji. Przed jury wystąpił razem z koleżanką. Przeszedł tylko on. Widzowie, którzy omylnie wzięli duet za parę, mieli mu za złe, że tak łatwo porzucił „dziewczynę”. Jednak z odcinka na odcinek zyskiwał coraz większą sympatię. Tak wielką, że to on wygrał stypendium w Broadway Dance Center. Teraz Artur Cieciórski ma kolejny cel: „Marzę, żeby na początku przyszłego roku Nazia i Syanne zamieszkały ze mną w nowym domu w Toruniu – zdradza magazynowi „Party”. – Zabiorę je, gdy zakończę stypendium. Wierzę, że poczują się w Polsce jak w domu”. TOP 5 najbarwniejszych uczestników
Na trzecią edycję „You Can Dance” jeszcze trochę musimy poczekać, dlatego postanowiłam umilić nam czas przypomnieniem niektórych uczestników z poprzednich dwóch edycji – a właściwie jedynie tych najbardziej barwnych . Każdy z nas miał swoich faworytów, jednak możemy być zgodni, że kilka osób zdecydowanie wyróżniało się na tle innych. Przedstawiam Wam subiektywne TOP5 najbarwniejszych uczestników YCD: 1) Rafał Kamiński (Roofi) Roofi bez wątpienia zasługuje na miejsce w czołówce obu edycji. Nawet jeśli nie wszystkich zachwycał tańcem i przy okazji denerwował swoją podkolanówką... , to właśnie jemu i Gale zawdzięczamy to, że bardzo wielu młodych ludzi zainteresowało się New stylem, co w przyszłości może nam przynieść masę nowych, dobrych tancerzy. To dzięki jego solówkom, tak naprawdę pierwszy raz pomyślałam sobie „YCD to świetny program!” Na niego też wysłałam pierwszego smsa. Muzyka, którą wybierał do tańca wielokrotnie zwaliła mnie z nóg, do dzisiaj dzięki niemu słucham Santogold, Brandy czy Amerie. Teraz jego blask trochę przygasł, jednak mimo wszystko cieszę się, że był w programie przez tak długi okres. 2) Gieorgij Puchalski (Greg) Tu niestety chyba będę chyba najbardziej subiektywna, ponieważ od początku do końca drugiej edycji kibicowałam Gregowi. Mimo, że wyszło jak wyszło, a właściwie nie wyszło...;), nadal uważam go za jedną z barwniejszych postaci polskiego YCD. Na jego temat nie zamierzam się rozpisywać, bo zajęłoby mi to kilka stron ( ), Powiem tylko, że na dzień dzisiejszy z castingów do drugiej edycji pamiętam tylko jego, reszta osobowości rozmyła mi się gdzieś w tle. Bez wątpienia był jednym z silniejszych uczestników YCD2. Jego solówki i passo double do „Conquest” zapamiętam na bardzo długo. 3) Diana Staniszewska (Sasza) Teraz czas na panie... Tutaj nie miałam wątpliwości, dla mnie najbarwniejszą uczestniczką obu edycji jest właśnie rudowłosa Sasza Jackson Piszę to nie tylko ze względu na jej zabójczy kolor włosów, ale także za całokształt jej osobowości. Była jedną z tych postaci, którzy już od castingu krzyczą do nas swoim temperamentem „zajdę daleko!” I pomyśleć, że kiedy po raz pierwszy widziałam ją na pilskim „Rytmie ulicy” trzy lata temu, nikt nie zwracał na nią większej uwagi... 4) Kasia Kubalska (Długowłosa) Kasia, oprócz swoich długich włosów wyróżniła się również niespotykanym, ciętym językiem. Wielu osobom to przeszkadzało, tym samym wszystkie jej potknięcia przypisywano jej nieokiełznanemu charakterowi. Moim skromnym zdaniem takie małe pyskowanie ma swój urok , a w połączeniu ze świetnym tańcem jaki pokazywała nam długowłosa, daje niesamowitą barwną mieszankę, której nie da się zapomnieć. 5) Maciej Florek (Gleba) Długo głowiłam się nad tym, kto ma zająć ostatnie zaszczytne miejsce w moim TOP 5. Zastanawiałam się także nad przyznaniem tego miejsca zwycięzcy drugiej edycji. Jednak jeśli bierzemy pod uwagę najbarwniejszych i najoryginalniejszych uczestników, szalę na mojej wadze przechyliły się na korzyść Gleby. W końcu kto z nas wcześniej słyszał o metodzie tańca polegającej na umiejętnym wywracaniu się i wywijaniu tak zwanych „gleb”? Dzięki niemu nawet łamagi poczuły się o wiele lepiej
wtorek, 05 sierpnia 2008
Ania się wyprowadza.
Anna Bosak, która bardzo wciągnęła się w aktorstwo (role w Kochaj i tańcz oraz Teraz albo nigdy) uważa, iż karierę już zrobiła. Chociaż chce wykorzystać chwilę, ma milion pomysłów na minutę i spróbuję wszystkiego co podrzuci jej los. Na razie postanowiła przeprowadzić się do Warszawy gdzie od października będzie studentką socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. Może ma w planach nie tylko tam studiować? Mówi ona również w wywiadzie dla tygodnika Twoje Imperium, że została rzucona na głęboką wodę. Ma ogromny dystans do siebie oraz teraz brat bardzo jej pomaga i radzi, że jeśli ma wolną chwilę to zamiast iść na bankiet, lepiej pobyć z przyjaciółmi. Słusznie. |